14 czerwca 2016

Jak powstają perfumy – wywiad z Lewisem Peacockiem

#MANOFTODAY

Jaki powinien być współczesny mężczyzna? Przystojny, pewny siebie, z pasją i… empatyczny. Jak Ambasador zapachu Boss.Bottled Gerard Butler. Czyż nie odpowiada ideałowi?

O nowym zapachu Hugo Boss – Boss.Bottled opowiada Lewis Peacock – członek zespołu projektowania zapachów P&G Prestige.


Pierwszy zapach perfum, który pana zachwycił…

Pamiętam go z dzieciństwa i do dziś wiele z niego czerpię. To był złożony, klasyczny zapach perfum mojego dziadka, których używał po goleniu – takim staroświeckim goleniu, po którym krew lała się ze wszystkich zacięć. Jestem wdzięczny losowi, że ta część męskiej toalety zmodernizowała się przez lata. Pamiętam też charakterystyczny gest mojego ojca podczas golenia, był dokładnie taki, jaki wykonywał bohater filmu „Kevin sam w domu”.

Teraz sam tworzy pan zapachy…

Nie sam, tylko wspólnie z zespołem P&G. To liczna, bardzo zróżnicowana grupa z różnych środowisk, mężczyźni i kobiety z wielu krajów. Jednej osobie trudno by było utrzymać stały poziom kreatywności i zaangażowania. Dlatego pracujemy z najlepszymi perfumiarzami z całego świata, podróżujemy do nich, bo każdy z nich ma swoje inspiracje, pragnienia, miłości i specjalności, więc można się wzajemnie od siebie uczyć. Czasem się sprzeczamy, ale są to kreatywne sprzeczki – do momentu, aż ktoś powie: „To jest TO”.

Jak pan trafił do tej branży?

Studiowałem chemię, która ma wiele wspólnego z tworzeniem zapachów. Podczas studiów byłem stażystą w P&G, a po ich skończeniu rozpocząłem pracę w dziale zapachów. Zakochałem się w tym miejscu i jestem tu do dziś.

perfumiarz Bossa

Jakie wyzwania stoją przed współczesną branżą perfumiarską?

Ciągle wiele się zmienia. W miarę postępów badań nad materiałami oraz nowych odkryć z zakresu toksykologii wiemy coraz więcej. Zdarza się, że niektóre potencjalne składniki, których chcemy użyć w perfumach, muszą zostać wycofane, np. z obawy przed ryzykiem wystąpienia jakichś zmian skórnych. Dlatego zawsze pracujemy zgodnie z najnowszymi standardami. To, że nie możemy jakiegoś materiału wykorzystać, uruchamia zmiany i zmusza do poszukiwania nowych składników. W ten sposób otwiera się pole do dalszej pracy.

Czy to wpływa na jakość perfum?

Staramy się, by spójność perfum, ich charakter i efekt utrzymywania się na skórze zostały zachowane. Teraz na szczęście sporo się inwestuje w technologie, które w tym pomagają. I mimo że wymagają ogromnego nakładu środków i pracy, to są równie ważne jak tworzenie nowych zapachów.

Jak wygląda pana zwykły dzień pracy?

To głównie wąchanie, dużo wąchania (śmiech).

To musi być bardzo nużące…

Nie robię tego przez cały dzień, tylko może godzinę rano lub po południu. Większość dnia zajmują spotkania z zespołem, burze mózgów. Pod wieloma względami to, co robimy, jest zwykłą pracą biurową, która wymaga jednak kreatywności i wielozadaniowości. Dobrze się przy tym bawimy.

Pracuje pan z różnymi markami, ale dużą część pana czasu zajmuje Hugo Boss. Zapach Boss Bottled to klasyk. Co to właściwie oznacza?  

Aby powstał zapach klasyczny, musi zostać spełnionych kilka warunków. Jeden to zdolność stworzenia jakiejś łatwej do zapamiętania, wyróżniającej go cechy. Kolejny to uchwycenie w butelce czegoś, co jest prawdziwe i niesie ze sobą jakiś przekaz. Jeśli go poczujesz i zrozumiesz, to jest to zapach dla ciebie. Bardzo ważne w tworzeniu klasyków jest też utrzymanie równowagi: połączenie tradycji z nowoczesnością (tak, żeby nie sprawiała wrażenia taniej nowinki), nut świeżych z drzewnymi, męskimi. Pojedynczy, nowy, szalony zapach może szybko utracić swój czar, więc wszystkie te elementy muszą się równoważyć. To bardzo trudne, ale w przypadku Bosse Bottled chyba się to udało.

Czy to zapach, z którego jest pan wyjątkowo dumny?

To jedna z pierwszych dużych rzeczy, nad jakimi pracowałem. Było to już 20 lat temu, a Bosse Bottled jest nadal bardzo popularny i nic nie stracił na swojej aktualności, więc chyba rzeczywiście mogę być dumny.

Gerard

Został stworzony z myślą o mężczyźnie w garniturze. Komu go pan teraz poleca?

Każdemu mężczyźnie, który jest elegancko ubrany i chce, żeby emanowała z niego męska energia i siła. Co ważne, to zapach uniwersalny, bo może nim pachnieć zarówno mężczyzna dojrzały, jak i student czy nastolatek. Ważne, żeby był dobrze ubrany, ogolony, w garniturze i pod krawatem.

Łatwiej się tworzy zapachy dla kobiet czy dla mężczyzn?

To po prostu inna praca. Ważne jest zrozumienie potrzeb odbiorcy. Mężczyźni to bardzo krytyczna publiczność. Podchodzą do sprawy stanowczo, albo zapach się podoba, albo nie i decyzja podjęta. Kobiety lubią nowości. Sprawdzają, eksperymentują. Gdy tworzę dla mężczyzn, muszę mieć jakiś natychmiastowy sygnał. Inaczej nie będzie sukcesu już na starcie. Kobiety są bardziej cierpliwe w zakupach i poszukiwaniu nowych rzeczy.

Jeśli spojrzymy w tej chwili na branżę zapachów kobiecych, silnym trendem jest powrót nut kwiatowych, ale w nieco odmienionym stylu. Męskie zapachy na przestrzeni ostatnich 5-10 lat stały się bardziej ciekawe i zróżnicowane w charakterze. Wszystko się dzieje falami, które przychodzą w różnym tempie i z różną intensywnością, ważne są więc nowe, autentyczne źródła inspiracji.

A co dla pana jest inspiracją? 

To mogą być ludzie, balet, najnowszy trend mody, potrawa, którą gdzieś jadłem, albo miejsce, które odwiedziłem. Ciągle pojawiają się nowe źródła, a ich doświadczanie ich napełnia mnie energią.

Jakich perfum używa Pan na co dzień?

Tych, nad którymi akurat pracuję, bo muszę ocenić, jak zapach zachowuje się na skórze. A kiedy już się tym zmęczę, sięgam po perfumy z nutą drzewną, orientalne. Ale lubię też jasne i świeże nuty. O, jak Hugo. Nadal kocham ten zapach, głównie za jego świeżość. Jest idealny na partyjkę golfa w sobotnie popołudnie.

Uważa pan, że lepiej się trzymać jednego zapachu, czy go zmieniać?

Niektórzy mają swój stały ulubiony zapach, z którym ich kojarzymy. To fantastyczne, jeśli uda się go znaleźć, ale nie każdy na niego trafi. Większość osób, które znam, używa kilku różnych. Mamy np. swój ulubiony zapach do pracy – mężczyzna zadbany, ubrany w elegancki garnitur sięgnie po Boss Bottled, który idealnie pasuje do tych okoliczności. A jeśli chce czegoś bardziej wyrazistego na wieczór, wybierze Boss Boottled Night. Teraz mężczyźni zaczynają traktować zapach jak kolejny element garderoby, co dotychczas było tradycyjnym podejściem kobiet – różnorodne zapachy na różne okazje: inny na spacer po parku, inny do pracy i inny na wieczorne wyjście. I choć trzeba w to trochę zainwestować, uważam, że warto. Bo zapach poprawia nastrój.

Gerard 2


artykuły redagowane przez

Wszystkie artykuły na ten temat CIEKAWOSTKI

komentarze

* obowiązkowe